W trakcie krótkiej przerwy w rozgrywkach do Błękitnych Stargard dołączyło pięciu nowych zawodników – dwóch obrońców, dwóch pomocników i jeden napastnik. Każdy z nich charakteryzuje się ogromną ambicją, wolą walki, co zaprezentowali podczas pucharowego meczu z Wartą Poznań oraz w spotkania z Vinetą Wolin.

Podczas krótkich rozmów postanowiliśmy zatem nieco przybliżyć kibicom sylwetki nowych zawodników. Tym razem nadszedł czas na prezentację wywiadów z dwoma pomocnikami – 21-letnim Marcinem Rajchem i 20-letnim Oskarem Rykiem.

OSKAR RYK

Oskar, jak czujesz się w Stargardzie? Od kiedy jesteś w naszym mieście? Czy zdążyłeś się już zaaklimatyzować?

– Jestem w Stargardzie od dwóch tygodni. Najpierw przebywałem na testach, po pięciu dniach podpisałem umowę. Szybko się zaaklimatyzowałem, bo przywitała mnie bardzo pozytywna szatnia. Atmosfera w drużynie jest świetna.

A jak wygląda Twoja współpraca ze sztabem szkoleniowym?

– Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z trenerami Błękitnych. Trener Tomasz Grzegorczyk zachęcił mnie do gry w Stargardzie. Od początku interesował się moją osobą, często dzwonił, wypytywał. Także, wszystko wygląda bardzo pozytywnie.

Do tej pory jako zawodnik Gryfa Wejherowo i Olimpii Elbląg wystąpiłeś w czterech meczach przeciwko Błękitnym Stargard i chyba nie wspominasz tych pojedynków najlepiej?

– Jeśli dobrze sięgam pamięcią, to jeden z nich wygrałem, a trzy przegrałem. Pierwszy mecz grając w Wejherowie wygraliśmy z Błękitnymi, 2:0. W rewanżu było już 4:1 dla Błękitnych w Stargardzie. Natomiast, gdy byłem tutaj z Olimpią to przegraliśmy 1:2. Pamiętam z tego meczu, że padał wówczas deszcz, co w dobie obecnych upałów wydaje się abstrakcją.

Nie mogę też zapytać o debiut w barwach Błękitnych. Żal tego spotkania z Wartą?

– Pewnie, że wielka szkoda. Przy wyniku 3:1 wszyscy myśleli, że mamy już ten awans w kieszeni, że wygramy z Wartą. Niestety Warta nas jednak przycisnęła. Potem mieliśmy jeszcze szansę w karnych, ale jak wiadomo to jest loteria.

Ty wykorzystałeś swoją jedenastkę.

– Tak udało mi się. W środeczek uderzyłem i wpadło.

MARCIN RAJCH

Powiedz czy spodziewałeś się, że już w pierwszym meczu w nowej drużynie wystąpisz w wyjściowym składzie Błękitnych i spędzisz na boisku 120 minut?

– Nie wiedziałem, że wyjdę na mecz pucharowy w pierwszej jedenastce i spędzę na placu gry aż 120 minut. To wszystko potoczyło się bardzo szybko. Znalazłem się w Stargardzie, trenowałem z nową drużyną przez tydzień, dlatego nie spodziewałem się, że tak szybko zdążę zadebiutować w Błękitnych. W dodatku brakowało mi trochę gry. Z szybkiego debiutu jestem jednak bardzo zadowolony. Tym bardziej, że niewiele zabrakło nam do wyeliminowania drużyny ekstraklasowej. Ale, taka jest piłka.

Masz w tym sezonie trudne zadanie, aby zastąpić takich piłkarzy jak Wojciech Fadecki czy Krystian Sanocki?

– Oni robili grę w Stargardzie, strzelali bardzo dużo bramek. Moim celem jest zastąpienie ich. Chcę zaprezentować się i wypaść w każdym meczu jak najlepiej. Poprzez ciężką pracę będę do tego dążył.

Czy w szatni toczą się już rozmowy na temat pierwszych ligowych przeciwników? Są nimi zespoły z Kalisza (wyjazd) i Suwałk (u siebie).

– Tak prowadzimy już w szatni pierwsze wstępne rozmowy i analizy gry przeciwnika. Pierwszym rywalem będzie beniaminek z Kalisza, który jak wszystkie pozostałe drużyny w II lidze jest trudnym przeciwnikiem.

A jaki cel przyświeca Błękitnym na najbliższy sezon?

– Chcemy walczyć w każdym spotkaniu, zbierać punkty i zająć jak najwyższe miejsce w końcowej tabeli.